Wczesnym rankiem, gdy świt przyniósł chłodny powiew wiatru,
na wschodnim krańcu pustyni ujrzałem smoka wyłaniającego się wraz ze słońcem.
Skąpany w oślepiającym blasku smok wykonał zaledwie parę uderzeń skrzydłami i zniknął za odległym pasmem górskim.